Zapraszamy na nowa strone www

www.psychoterapia-kielczyk.pl

Autor: Anna Kalocińska (Wirtualna Polska), komentarz: Agnieszka Szafrańska-Romanów, publikacja: wp.pl, dział: społeczeństwo

Krwawiące dzieci, seks z tarantulą - jak się sprzedać?

Seks oralny z tarantulą, Hitler jako plemnik, czy nastolatka rodząca na szkolnym boisku – to przykłady kontrowersyjnych chwytów reklamowych. – Obecnie twórcy reklam idą na całość, żeby przyciągnąć uwagę widza. Jeśli reklama nie szokuje, to jest duża szansa, że w ogóle nie zostanie zauważona – mówi Sławomir Wojtkowski, specjalista ds. reklamy i dyrektor Warszawskiej Szkoły Reklamy.

Wzrost konkurencyjności firm na wolnym rynku „wymusza” na nich sięganie po coraz nowsze środki w walce o klienta. Tylko w zeszłym roku w sektorze bankowym wydano na reklamy o 40% więcej niż rok wcześniej. O 20% wzrosły też nakłady przedsiębiorców na reklamy Internetowe w Europie. Wszechobecny zalew reklam powoduje, zdaniem Wojtkowskiego, że przeciętny odbiorca zauważa i zapamiętuje nie więcej niż 5% docierającego do niego przekazu. Jak pokazują wyniki ankiety Wirtualnej Polski, aż 62% osób uważa, że reklamy i kampanie społeczne nie muszą szokować, żeby były skuteczne. Przeciwnego zdania jest 34% ankietowanych. 4% nie ma w tej Będziemy mieli do czynienia z coraz ostrzejszą formą reklamy.
Billboard ze zdjęciem dziecka, które krwawi podczas deszczu (fot. Nightline 3, za wp.pl)

Krwawy ślad

Producenci reklam nie przebierają w środkach, żeby przyciągnąć naszą uwagę. Wśród tegorocznych hitów znalazło się wiele reklam społecznych, mających na celu wywołanie pożądanych zmian. Na przykład we Francji można było zobaczyć kobietę uprawiającą seks oralny z tarantulą. Wizualizacja ta miała przestrzegać przed jednorazowym seksem bez zabezpieczenia. W innej wersji tej samej kampanii mężczyzna uprawiał seks z ogromnych rozmiarów skorpionem. W Nowej Zelandii niedawno pojawiły się billboardy ze zdjęciami dzieci krwawiącymi podczas deszczu. Wbudowane specjalne czujniki wypuszczają czerwoną farbę podczas opadów. Pod spodem zamieszczono hasło „Deszcz zmienia wszystko. Dostosuj jazdę do warunków na drodze”. Slogan ten miał spowodować, żeby w niesprzyjających warunkach pogodowych, jak najwięcej kierowców zdjęło nogę z gazu.

Wojtkowski zauważa, że w kampaniach społecznych liczy się nie tylko to, żeby przyciągnąć uwagę widza, ale także to, żeby nim wstrząsnąć. Przekonanie jest takie, że później taki człowiek będzie się zachowywał bardziej odpowiedzialnie i rozsądnie. Jak pokazują liczne badania, takie myślenie o kampaniach społecznych się nie sprawdza. Zbyt wiele reklam, na przykład dotyczących wypadków samochodowych, epatuje tragizmem i drastycznymi scenami. Przez to widz odbiera przekaz jako fikcyjny i nierealny. – Lepiej jest, jeżeli w reklamach społecznych nie epatuje się drastycznością, ale rzeczowo informuje o skutkach danego działania. Przede wszystkim warto podpowiadać, co można w danej sytuacji zrobić, zamiast pokazywać złe zachowania prowadzące do wstrząsających konsekwencji – mówi ekspert.

Psycholog Agnieszka Romanów potwierdza, że zbyt szokujące treści mogą zostać ocenione (również na płaszczyźnie podświadomości) jako zagrażające i ostatecznie z niej wyparte. – Psychika ludzka broni się w ten sposób przed nadmiarem okrucieństwa i przemocy. Kiedy odbiorca, na co dzień nie mający do czynienia z takimi scenami, zostanie skonfrontowany z reklamą ukazującą zmasakrowane ciała i kałuże krwi, nie ma się co dziwić, że będzie przerażony – mówi. Wyparcie szokujących obrazów z psychiki i uznanie ich za nierealne jest naturalną konsekwencją tego procesu.

Przykładem braku umiaru w tworzeniu reklam społecznych była reklamówka stworzona przez władze brytyjskie. Pod koniec maja wyemitowano spot „Teenage Kicks” (czyli „Frajda z bycia nastolatkiem”), który w Internecie obejrzało pół miliona osób. Filmik przedstawiał nastolatkę rodzącą na boisku szkolnym. Producenci reklamy nie oszczędzili widzowi szokujących widoków, pokazując wyłaniającą się spod spódnicy ociekającą krwią główkę noworodka. W rozmowie z telewizją SkyNews szef oddziału brytyjskiej NHS, czyli odpowiednika polskiej Narodowej Służby Zdrowia, na której to zlecenie powstał film, powiedział, że ma świadomość tego, że film szokuje, ale zauważył, że za szokującą można by również uznać liczbę nastolatek, które w ostatnim czasie zaszły w Leicester w ciążę.
czytaj dalej (wp.pl) »

Źródło: wp.pl
Autorem artykułu jest Anna Kalocińska, Wirtualna Polska
link:
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1347,page,3,title,Krwawiace-dzieci...